Elektrownia nakręca bardziej, niż napój energetyczny.

Poniedziałek wyczerpał wszystkie pokłady mojej cierpliwości. Nie wiem, jak przeżyję do końca tygodnia.

-Co się dzieje?- Spytacie. Otóż,  świerk opisany wcześniej  niejako zmusił mnie, aby jak najszybciej przedsięwzięła kroki urzędowe. Tym razem  nawet przez moment nie podejrzewałam Małża. W ogóle. Gdyż On zawsze jak tylko przyjechał, to zerkał na drzewo i z troską  pytał, czy dzwoniłam do elektrowni. Twierdziłam, że dzwoniłam. Nie no. Trochę naginałam prawdę. Ale już nie będę.

Właśnie  rozmawiałam na ten temat z całym sztabem ludzi plus z automatyczną sekretarką. Bo przecież takie zgłoszenie to nie w kij dmuchał. Trzeba przelecieć przez pół Polski, przejść przez procedury i takie tam inne unijne wymogi. Ale po kolei.

Numer do elektrowni odnalazłam na fakturze za światło. Dzwonię. Słyszę, że numer jest nieaktualny i proszę zadzwonić pod XXXXXX. Lecę więc po długopis i spisuję cyferki. Ponawiam próbę. Dość szybko odbiera miła pani. Przedstawia się nawet z imienia i nazwiska.- Ooo jak profesjonalnie- myślę . Z szybkością karabinu maszynowego wyjaśniam paniusi, ze szczegółami, o co mnie sie rozchodzi, i kiedy kończę na wydechu, ona prosi mnie o adres. No to leci dokładny adresik i położenie geograficzne wymienionego drzewa. I kiedy już mam nadzieję na usłyszenie, że oto pod mój dom podjeżdża podnośnik z pilarzem, Ta mi wyznaje, że.. -Sorymemory, ale dodzwoniłam się do Rzeszowa, więc Ona przełączy mnie do właściwego OKRĘGU

Trochę mnie to zbiło z pantałyku bo myślę, że jednak powinna od razu spytać o adres. Ale przecież ja się nie znam na procedurach. Czekam więc na połączenie słuchając upierdliwego piiiiiipppp piiiiiiipp. Potem sygnał milknie i zalega cisza. W słuchawce słyszę jakieś szurania. Myślę.. -No! Ktoś wreszcie odebrał moje połączenie. Zaczynam grzecznie od „Dzień dobry ” i przewijam od początku. Ale oto oprócz swego głosu słyszę jeszcze kogoś. Słucham .. -Jeżeli masz problem z fakturą wybierz 4..

Niiieeeenooo. Faaaajnieeee. A ja tu się produkuję, a tam maszyna. Oddycham nieco szybciej, lecz słucham bo wiem, że muszę się wstrzelić w odpowiedni numerek. Słucham raz, słucham drugi, ale nie słyszę..– W razie,gdy ci drzewo wrasta w linki wybierz 8 „. Naciskam więc 0.. czyli konsultant ( swoją drogą ZERO od razu deprecjonuje takich pracowników..ale kijtam)

Czekam. Czekam. Czekam. Trzy razy wysłuchuję  tej samej melodii przewodniej. I w momencie, gdy już już mam iść po kawę, słyszę głos po drugiej stronie. –Noooo..Nareszcieeee. Myślę z ulgą. Jadąc jednak na resztkach cierpliwości i mądrości, zaczynam od tego, że.. – Mieszkam tu i tu. Ponieważ po drugiej stronie nie słyszę sprzeciwów i pytań, zaczynam wszystko wyjaśniać od nowa. Kończę.

A potem wszystko mi opada,i ręce, i cycki, i pewnie gdybym miała wacka to by mi opadł. Oto po drugiej stronie padają magiczne słowa – Zaraz przełączę panią DO REJONU .      

 -PSIAJEGOMAĆ!

Rejon chyba jest mocno zajęty, bo długo się nie zgłasza. Ale jestem uparta. Może nawet nie tak uparta, co wkurwiona. Kiedy w końcu zgłasza się Ktoś, mam chęć rzucić się Mu  do gardła i przegryźć tętnicę, a nie tłumaczyć co następuje. Jednak ostatkiem woli się wyciszam i myślę o oddychaniu.Tylko spokój mnie uratuje.

Kiedy głos po drugiej stronie pyta – Halo, halo, jest tam kto?. Wydobywam z siebie słowo.

.- Jestem.

– O co chodzi?.. pyta.

O drzewo.. mówię.

– Ale, że co drzewo?..

Trzeba ściąć.. krótko.

– My nie ścinamy drzew, tylko podcinamy.. wyjaśnia rezolutnie.

– To podciąć.. krócej.

Ale dlaczego?.. docieka.

– Bo wrasta…. W linki.. dodaję,bo po drugiej stronie słyszę zgrzytanie.

– A gdzie dokładnie?.. drąży dalej.

– W ogrodzie.. odpowiadam. Ale załapuję, że nie o to pytał, więc podaje adres. Dokładny.

-Aha.. Pamiętam.. Ścinaliśmy tam kiedyś świerk.. przypomina.

– Tak, to prawda. Znów odrósł.. informuję.

– Dobrze. Zgłoszenie przyjęte. Proszę czekać na przyjazd ekipy.

Rozłączam się bez słowa pożegnania.

Może wówczas szybciej przyjadą?

Reklamy

20 uwag do wpisu “Elektrownia nakręca bardziej, niż napój energetyczny.

  1. Tekst o wacku mnie powalił 😉 Upierdliwe drzewo, a te wszystkie infolinie to jeszcze bardziej upierdliwe 😛 Mój Ojciec tak samo zawsze klnie, ostatnio Go tak wrobili telefonicznie jak zgłaszał brak kanałów kablówce 😀

    Polubienie

  2. ~Pani S.

    Ostatnio otrzymałam dowód, że te wszystkie: „jeśli masz wacka wybierz jeden, jeśli nie, wybierz dwa” są tylko po to, żeby zniechęcić petenta. Na bank! Jak podsumowała moja bratanica: „Ciotka, oni tam nie przewidzieli, że się trafi taka upierdliwa jednostka jak ty, która przebrnie wszystkie siedem poziomów”. I coś w tym jest… 🙂

    Polubienie

    1. consek

      Pani S 🙂 też mam niejednokrotnie takie wrażenie, że słabsza jednostka nie dociera do METY 😦 .. ale jeżeli takie jak my (upierdliwe babole- skreślam) (KONSEKWENTNE NIEWIASTY- wstawiam) będą jednak docierać, to mniemam, że w przyszłości ilość poziomów zwiększy się dramatycznie.. wszak trzeba petentom stawiać wyzwania 🙂

      Polubienie

      1. ~Pani S.

        A może byś tak przeredagowała swoją odpowiedź i w miejsce: „upierdliwe babole” wpisała „konsekwentne niewiasty”, co? 😉

        Polubienie

  3. Mucha42

    Ciesz się że to była tylko elektrownia, ja musiałam kiedyś dzwonić do Ministerstwa, z zegarkiem w ręku zajęło to około 4 godzin, jeszcze w życiu tak mnie uszy nie bolały 😉 Kiedy następnym razem dzwoniłam włączyłam na głośnik 🙂 Dosłownie jak teraz muszę dzwonić do jakiegoś urzędu to zastanawiam się czy nie prościej pojechać. 😉

    Polubienie

  4. ~lucia

    Uff… wspolczuje, tez przerabialam i grzecznie mowilam ” dzien dobry” automatycznej i przechodzilam poziomy zgrzytajac zebami. Z Sadem Okregowym tak sie usilowalam polaczyc i wszystko zaliczalam, zgode na nagrywanie i wyspowiadanie przez pania na centrali o co chodzi, czemu chce dzwonic do ksiegowosci. tez mialam w planie tramwaj i dojazd do Sadu. Byloby prosciej.

    Polubienie

    1. consek

      Luciu 🙂 a wiesz, że ostatnio to dzwoniłam właśnie do Sądu Pracy, bo na wezwaniu widniało inne nazwisko.. i miałam dokładnie to samo.. dodzwoniłam się do księgowej ;(

      Polubienie

  5. ~lucia

    Uff… wspolczuje, tez przerabialam i grzecznie mowilam ” dzien dobry” automatycznej i przechodzilam poziomy zgrzytajac zebami. Z Sadem Okregowym tak sie usilowalam polaczyc i wszystko zaliczalam, zgode na nagrywanie i wyspowiadanie przez pania na centrali o co chodzi, czemu chce dzwonic do ksiegowosci. tez mialam w planie tramwaj i dojazd do Sadu. Byloby prosciej

    Polubienie

  6. ~mesna

    Jestem chora , jak muszę telefonicznie załatwiać jakieś sprawy , ze szczególnym uwzględnieniem t-mobile , bałtykgazu , a ostatnio polsatu cyfrowego . W tym ostatnim chciałam zgłosić , że nie przedłużę umowy i co w związku z tym , a niemal skończyło się awanturą , bo do pani , zerowej konsultantki , nie trafiało , że jak NIE , to NIE . Masakra .

    Polubienie

  7. ja to mam zawsze problem z tym, co trzeba wcisnąć przy wybieraniu numeru wewnętrznego z komórki….kiedyś ze trzy próby podjęłam zanim się udało 🙂 ot niedorajda ze mnie…..do Rzeszowa się dodzwoniłaś? No proszę, moje rejony, bo ja z Podkarpacia 😀

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s