Luty, napięcia i nawilżania typu różnego. Czas na zmiany.

Luty mija pod znakiem napięcia, wszelkiego. Z konkursu nie zadzwonili i już raczej się nie dodzwonią. Otóż, komórka moja osobista wysunęła się z kieszeni i wpadła  w kałużę podczas wysiadania z rakiety. Szybciutko ją wyciągnęłam, lecz niestety była wodoszczelna inaczej. Inaczej,gdyż wody wpuszczonej do środka, nie wypuściła, o czym dowiedziałam się nieco później. Mam nadzieję, …

Czytaj dalej Luty, napięcia i nawilżania typu różnego. Czas na zmiany.

Reklamy

„Przez twe oczy zielone ” mam nerwy rozszczepione. Peany na cześć.

Wszystko zaczęło się dość niewinnie, tuż przed świętami. Ot, stałam w długaśnej kolejce do kasy w naszym spożywczaku i patrzyłam na otaczającą mnie rzeczywistość. Wzrok mój nieco dłużej zatrzymał się na przeciwległej ścianie, gdzie naklejone były aktualne promocje, jakieś regulaminy,przepisy bhp i inne duperele. Pewnie nic by się nie zdarzyło, ale właśnie tuż przede mną …

Czytaj dalej „Przez twe oczy zielone ” mam nerwy rozszczepione. Peany na cześć.

# Poradnik sanatoryjny z punktu widzenia umiarkowanie rozrywkowej kobiety.

Jak pamiętacie od dłuższego czasu miałam ambitny plan zamieszczenia na łamach bloga mego, poradnika dla kuracjuszki wybierającej się do sanatorium. Nie wiem jednak, czy potrafię skupić się na rzeczach ważnych i czy nie zapętlę się w różne inne pierdoły. Bo przekazać muszę dużo, co tam dużo, bardzo dużo różnych porad i wskazówek dla " świeżynek …

Czytaj dalej # Poradnik sanatoryjny z punktu widzenia umiarkowanie rozrywkowej kobiety.

Barbi tu a Ken hen, hen. Plaster na rozdarte nerwy.

Na początku pragnę donieść... jestem zdrowa i będę żyć, aż do śmierci. Powiem wam, kolejne oczekiwanie na wynik biopsji przeżyłam nieco mniej nerwowo, gdyż myślałam racjonalnie. Było tak. W przedostatni dzień starego roku miałam usg, które nic niepokojącego nie wykazało. Ot, jakieś zmiany torbielowate, więc kolejna kontrola miała nastąpić za pół roku.Lecz aby zapisać się na …

Czytaj dalej Barbi tu a Ken hen, hen. Plaster na rozdarte nerwy.

Stan wyjątkowy. Niech żyje wolność.

Właśnie zrozumiałam, iż niewątpliwą, a zarazem największą moją zaletą jest... taaaadaaam... cierpliwość. Dotarło to do mnie zaraz po tym, jak wyekspediowałam Małża osobistego z domu. Wreszcie pojechał do pracy. Ufff. Ponad miesiąc przebywał w rodzinnych pieleszach. Nie byłoby w tym nic złego, ani nadzwyczajnego, ale przez te wszystkie dni, z małą przerwą na Sylwestra, był …

Czytaj dalej Stan wyjątkowy. Niech żyje wolność.

Z ręką w państwowym nocniku. Dupny wpis o tym i tamtym.

Idąc w kierunku słusznym i właściwym... bo jakże by inaczej, wszak kto nie idzie do przodu, to się cofa... założyłam sobie konto internetowe. I nie powiem. Na początku bardzo dobrze mi szło. Aż się sobie dziwiłam, że tak łatwo ogarnęłam wszystkie wytyczne. Ale oto dziś, naszło mnie jakieś zaćmienie, no i teraz muszę skontaktować się …

Czytaj dalej Z ręką w państwowym nocniku. Dupny wpis o tym i tamtym.

Słowo na niedzielę.

Szansę, że wczorajszą datę będę miała wypisaną na nagrobku, jako drugą po dacie urodzin, była 50 na 50. Dziś jeszcze dochodzę do siebie. A przecież mogłoby już mnie tu nie być. W zderzeniu z rozpędzonym samochodem terenowym, moja Rakieta nie miałaby szans. A wszystko przez to, że mój Starszy, kierujący autem, nie dostrzegł zbliżającego się …

Czytaj dalej Słowo na niedzielę.

Romantyzm w powijakach. Pomoc dzieci bardzo wskazana.

No i pozamiatane. Moje kombinacje,w kwestii zemsty, spaliły na panewce.  Małż wrócił dzień przed swymi urodzinami. Przywitałam go mało wylewnie. Zdziwiłam się, że nie miał o to pretensji. - A co jeśli moje ignorowanie jego urodzin, zupełnie go nie dotknie?- pomyślałam. Jednak nie dane mi było rozmyślać zbyt długo, bo oto zamiast rozsiąść się przed tivi, zwinął …

Czytaj dalej Romantyzm w powijakach. Pomoc dzieci bardzo wskazana.

To na drzewie, to na moście. Wolność ponad wszystko.

Wybaczcie, nie miałam alternatywy i musiałam opisać to co poniżej, bo takie chwile nie zdarzają się często. Przynajmniej dla mnie. Ale ostrzegam, jak ktoś tam po drugiej stronie, spożywa właśnie jakiś posiłek, bądź też jest tuż po nim, to niech sobie daruje i wyjdzie po angielsku. Sie nie pogniewam. Poranek dnia wczorajszego. Wreszcie, jak biały …

Czytaj dalej To na drzewie, to na moście. Wolność ponad wszystko.

Stalowa wola w sanatoryjnym wydaniu. Powroty niekoniecznie wskazane.

O zgrozo. Dziś wazłam na wagę. Taaaaa. I po co mi to było ja się pytam? Teraz tylko chleb i woda... i to nie gazowana... mnie czeka.Taka terapia oczyszczająca przed świątecznym obżarstwem byłaby w sam raz. Niby nie tak dużo, bo tylko 4 kg, ale przecież im człowiek... dobra.. KOBIETA... starsza, tym trudniej zgubić nadmiar …

Czytaj dalej Stalowa wola w sanatoryjnym wydaniu. Powroty niekoniecznie wskazane.